W podtytule dodał bym jeszcze: ”skąd w ogóle bierze się cena za usługi fotograficzne”. Pytanie zawarte w temacie będzie też pretekstem do rozważań na temat pracy fotografa, oraz tego jak jest ona postrzegana przez klientów, także przez pryzmat wielu stereotypów i uproszczeń... Tak czy inaczej, żeby odpowiedzieć na tytułowe pytanie najpierw trzeba określić swoje własne oczekiwania i przemyśleć co dla nas samych oznacza pojęcie ”jakości” w fotografii.

Samo pytanie zawarte w temacie będzie też pretekstem do rozważań na temat pracy fotografa, oraz tego jak jest ona postrzegana przez klientów, także przez pryzmat wielu stereotypów i uproszczeń...
Czy tysiąc złotych ”za fotografa” to tanio? Czy pięć tysięcy to drogo? Ile trzeba zapłacić żeby zdjęcia były naprawdę dobre? - co dostanę w zamian, - takie i wiele innych pytań stawiają sobie Młode Pary kiedy w toku przygotowań przedślubnych  przychodzi do wyboru fotografa.

Ceny usług fotograficznych (a także innych z branży ślubnej) są dość szeroko komentowane i bywają również powodem wielu domysłów i spekulacji.
- W dodatku jak mają się one do jakości świadczonych usług ?
Najlepiej będzie obie te kwestie: jakości i ceny – omówić osobno, a dopiero na końcu skonfrontować je razem, dochodząc do rzeczowych i przemyślanych wniosków. Teraz wróćmy może do rozważań - częstyo widzianych np. na forach internetowych - na temat "co i za ile"?
Zazwyczaj w takich wątkach nie ma wzmianki o tym jaki to fotograf, jakie robi zdjęcia, a kładzie niemal jak na wagę w hipermarkecie cenę, oraz ilość zdjęć lub albumów które dostajemy... Serwując po internecie można natknąć się na wiele wątków dotyczących fotografii ślubnej, w tym także cen tychże usług. Co ciekawe, da się zauważyć że wiele tych wątkach traktowanych jest bardzo powierzchownie, czasami przez to bardziej zaciemniają one sprawę niż starają się ją wyjaśnić.

Standardowe pytanie w tego typu wątkach wygląda mniej więcej tak:
”Cześć dziewczyny, ślub mamy we wrześniu i szukamy fotografa. Mamy już jednego na oku, bierze on 2tys. – to dużo czy mało?”
- Może w tym momencie na równoważni postawię inne, abstrakcyjne ale podobne pytanie:
”Cześć chłopaki, mam na oku samochód, kosztuje on 30tys, to dużo czy mało?”
- Hmm, ale jaki samochód: który rocznik, jaki model...? Tak naprawdę cena 5tys. za samochód może być ceną wygórowaną (np. za 20 letniego poloneza) a równie dobrze za inne auto cena 200tys. może być super okazją! Podobnie jest z fotografią ślubną i z cenami za usługi. Drogo i tanio są to pojęcia względne, musimy przede wszystkim wiedzieć czego dotyczy ta cena i czy na tym właśnie nam zależy. Dlatego na początku może warto rozważyć także za co tak naprawdę płacimy zamawiając fotografa, zwłaszcza kiedy porównujemy pod tym względem dwie różne oferty.

Najłatwiej, a już na pewno najbardziej miarodajnie było by rozłożyć cenę całkowitą jaką przyjdzie nam zapłacić na trzy składowe:
- to co ”fizycznie” dostajemy: odbitki, albumy, fotoksiążki, płyty itp.
- koszty ponoszone przez fotografa (wpływają na cenę jaką płacimy, ale nie jest to cały czas koszt jaki płacimy ”za fotografa”, czyli jego wynagrodzenie, tylko nazwijmy to ”kosztem surowcowym”) - patrz zestawienie nieco poniżej
- to co realnie płacimy fotografowi, czyli kwota za jaką wykonuje on usługę - czyli de facto jak wycenia swoją własną pracę. 
I właśnie dopiero ta ostatnia kwota (mimo iż jest ona możliwa tylko do oszacowania tylko w przybliżeniu), pozwoli nam realnie porównać oferty fotografów pod względem ceny.

Nie wystarczy bowiem wybrać dwóch-trzech fotografów których zdjęcia nam odpowiadają, a następnie porównać ”surową” całościową cenę za usługę, wybrać najtańszą opcję i mieć pewność iż dokonaliśmy optymalnego wyboru. Być może ten droższy fotograf oferuje po prostu więcej od tego tańszego, stąd różnica w cenie. Więcej w tym wypadku może oznaczać: więcej zdjęć, lepsze albumy, ale także większą pewność wykonania usługi, przez to iż fotograf dysponuje zapasowym sprzętem wysokiej klasy.
Najgorzeja jeżeli są dwie podobne ”opcje”, łącznie z jakością zdjęć, a wygrywa tańsza, ale tańsza tylko dlatego, iż oferowana przez fotografa pracującego na czarno, nielegalnie. Mamy wtedy częst złudne przeświadczenie o dobrym wyborze, a jak może być na prawdę można przeczytać w sąsiednim artykule.

Z życia wzięte: przychodzi do nas hydraulik, płacimy mu 300zł, z czego jak się okazuje uszczelki, kolanka itp. kosztowały łącznie 200zł, - czyli za samą usługę bierze on 100zł., momo iż mamy wrażenie że 300zł., skory tyle zapłaciliśmy "za usługę"
Zobaczmy więc bazując na podobnym schemacie jakie są prawdziwe koszty usługi naszego fotografa: ile z tego co płacimy za całość to prawdziwy koszt samej usługi (chciało by się powiedzieć nieładnie "robocizny").

Wynagrodzenie dla fotografa = CAŁKOWITY KOSZT USŁUGI minus:
- koszt zus (średnio na jeden ślub przy założeniu wszystkich zajętych sobót) to ok. 250zł.
- koszt podatku: 23% od całości, dodatkowo podatek dochodowy.
- koszty albumów, odbitek, fotoksiążek, płyt, okładek itp.
- koszt amortyzacji sprzętu (realny i znaczny koszt, ale bardzo często pomijany w naszych rozważaniach. Tymczasem nakłady na sprzęt w przypadku ”dobrego fotografa” to średnio 40-60tys., a jest to sprzęt który traci na wartości oraz się zużywa, z czasem będzie wymagał on serwisu lub wymiany na nowy. Realny koszt takiej amortyzacji może wynieść nawet kilkaset zł. w przeliczeniu na jeden ślub !!!)
- koszty dojazdów (moje doświadczenia są takie, że jeden ślub (tzw. bliski, bez dopłaty za dojazd) z plenerem + dojazdy na spotkania związane z podpisaniem umowy i odbiorem zdjęć to ok. 200 przejechanych km.)
- koszty mediów: rozmowy tel., zużycie prądu w trakcie obróbki zdjęć itp.
- koszty poniesione na promocję: projekt strony www oraz jej utrzymanie i modernizacja, ogłoszenia, ew. targi, pozycjonowanie strony www, druk wizytówek itp.
- koszty które wydają się abstrakcyjne, ale też są ponoszone konkretnie w związku ze ślubem: pranie koszul na ślub, myjnia samochodowa (nie wypada podjechać pod kościół brudnym autem) jest tego sporo...
- jeżeli nie mamy odpowiednich warunków do obróbki zdjęć w domu (np. skaczące dzieci) wtedy dojdą jeszcze koszty wynajęcia biura...
- do tego dochodzą ciężkie do wyliczenia koszty związane z takimi rzeczami jak książki, kursy, szkolenia, zakup legalnego oprogramowania, wydajnego sprzętu komputerowego do obróbki zdjęć, itp.

Więc CAŁKOWITY KOSZT USŁUGI minus powyższe koszty = to ile realnie płacimy fotografowi, reszta są to koszty materiałowe lub koszty stałe, nieodzowne wydatki umożliwiające wykonanie usługi.
Czyli dopiero po odjęciu tych wszystkich kosztów pozostaje nam realna kwota za jaką tak naprawdę wynajmujemy fotografa, czyli najprościej mówiąc ”za ile on dla nas pracuje”. Nawet jeżeli cześć z powyższych kosztów są to koszty ponoszone powiedzmy ”raz na jakiś czas” to i tak da nam to obraz tego, za co tak naprawdę płacimy i ile z ceny całkowitej realnie płacimy fotografowi za jego usługę.
- A jest jeszcze jeden dość skrzętnie zakamuflowany koszt, który prawdopodobnie każdy fotograf musiał ponieść: żeby zrobić pierwsze kroki w branży i zdobyć portfolio najpierw trzeba pracować za przysłowiową czapkę gruszek lub po prostu za ”dobre słowo”. W praktyce często oznacza to przepracowany sezon za darmo lub nawet poniżej kosztów, czyli dopłacając do wykonanej pracy (dojazdy, amortyzacja sprzętu itp.)